Dlaczego trzeba poznać potrzeby człowieka, zanim zaproponuje mu się współpracę?

Odpowiedź na pytanie, które zadałam w tytule tego wpisu być może wydaje Ci się oczywista. Teoretycznie każdy szanujący się marketer powinien umieć na nie odpowiedź. A praktycznie? Przeczytaj!

Historia prawdziwa. Do mojego partnera biznesowego dzwoni telefon. Odbiera. “Cześć” – słyszy w słuchawce głos młodej dziewczyny. Pewnie upatrzyła go sobie w internecie i pomyślała, że dobrze byłoby mieć TAKĄ osobę w swojej strukturze. Dziewczyna kontynuuje: “Chciałam zaproponować Ci projekt, który zmieni Twoje życie”. Nie wiem, jaką miała minę, gdy usłyszała: “Ale ja nie chcę zmieniać swojego życia. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem.” Tego w skrypcie nie było.

Druga prawdziwa historia. Trafiłam kiedyś na live nadawany przez pewną liderkę. Podekscytowanym głosem opowiadała o wspaniałych właściwościach papai, które rosną w jej sadzie. Pamiętam, że pomyślałam sobie wtedy: dziewczyno, do kogo kierujesz ten przekaz? Co Ty właściwie wiesz o życiu przeciętnych Polaków? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele rodzin zastanawia się, patrząc na za małe buciki swojego dziecka, czy długo da radę jeszcze w nich pochodzić, bo w tym miesiącu trzeba kupić tonę węgla tudzież zapłacić prąd? A jedyny egzotyczny owoc, który kiedykolwiek próbowali to melon, kupiony w letniej promocji w Auchan?

I jeszcze jedna historyjka: wiadomość od obcego człowieka wysłana z messengera: “Witam i proponuję lepsze kosmetyki” (coś w tym stylu), ale gdy spytałam, od czego lepsze, jakoś rozmowa dziwnie się urwała…

Jeśli chcesz zaproponować komuś współpracę, musisz najpierw poznać jego potrzeby, marzenia, cele! Jak można pomagać człowiekowi w dojściu do sukcesu, jeśli nie wiesz, czym dla niego ów sukces będzie…?

Nie opowiada się o możliwym zarobku 20 tys. osobom, które nigdy nie konto nie dostały dwóch tysięcy, bo nie są w stanie  nawet wyobrazić sobie takiej sumy. Z drugiej strony nie mówi się o dorobieniu na waciki kobiecie, o której mówi się w środowisku, że urodziła się jako bizneswoman 🙂

Mnie, jako mamy,  do marketingu nie przekonała wizja willi z basenem i wakacji na Seszelach 5 razy w roku, tylko możliwość spędzenia z rodziną maksymalnie dużej ilości czasu, udział w zapewnieniu dzieciom godnego życia teraz i w przyszłości. A że przy okazji podniosłam poczucie własnej wartości, stałam się bardziej otwarta i pewna siebie…to już temat na osobny wpis 🙂